RSS
środa, 11 lutego 2015
Póki co Facebook
Po latach wszedłem - i jak się okazuje tu wciąż jest życie mimo że od lat nie ma notek. Notki przeniosły się na facebooka. 
https://www.facebook.com/LeszekTalko?fref=ts
oraz
https://www.facebook.com/leszek.talko.5?fref=ts
poniedziałek, 12 listopada 2007
Święto
Zazdroszczę Francuzom. 14 lipca wszędzie mają święto narodowe. Wiadomo - zniszczenie Bastylii. Kilka lat temu święto zastało nas w malutkiej wiosce w Langwedocji. Przyszlismy na ocieniony platanami plac gdzie zwykle grano w bule. Były lampiony, przyszła chyba cała miejscowa ludnośc. Grał miejscowy zespół, biegały dzieci i okoliczne psy. Z beczek rozlewano do szklanek wino a na zaimprowizowanym parkiecie tańczyły dostojne staruszki i miejscowe nastolatki. Kilku chłopaczków z 6-7 lat ganiało sie z piłka  i wrzeszczało Vive la France.
Obok nas zajadano mule z frytkami i było bosko.
I kiedy znowu ktoś pyta co to jest patriotyzm i  narzeka że Polacy nie są patriotami i doszukuje się czyja to wina to jest idiotą.
Bo patriotyzm to nie potrząsanie flagą i wspominanie zmarłych. To nie wspominanie kto nam dał po dupie a komu my. To nie Orkiestry woskowe i powolne przemarsze.
Patriotyzm to to, że komus w kazdym małym miasteczku i każdej wiosce chce się zwieźć stoły, zrobić scenę, zwołać znajomych i przyprowadzić dzieci.
A potem tańczyć do upadłego, zajadać mule (ale może coś bardziej ludzkiego) klepać po plecach przyjaciół i wrzeszczeć "Vive la France" (a następnego dnia z rana przyjśc i dokładnie posprzątac cały bajzel).
Bardzo bym chciał być patriotą który idzie na taką imprezkę i popijając wino usmiecha się do sąsiadów, tańczy z dziećmi i wrzeszczy "Wiwat Polska".
Ale nie jestem bo nie ma takich imprez. Są uroczyste defilady i przemówienia które nudzą albo irytują.
Smutni jesteśmy.
czwartek, 25 października 2007
Widziane ze wsi
Zadziwiające jak inaczej spoglądamy na świat ze swojej wsi. Przede wszystkim - do czego doszlismy wczoraj - nie nadajemy się absolutnie do żadnej pracy zespołowej. Bo nie uznajemy autorytetów. Żadnych. I w każdej pracy zamiast wykopnywać polecenia - my uważalibyśmy że wiemy lepiej.
Może dlatego tak naiwnie dziwimy się kolejnemu politykowi gadającemu bzdury. Bo przecież wie że to bzdury a gada. Na jego miejscu my bysmy powiedzieli że to bzdury (i z hukiem wylecieli).
Ale co gorsza - nie wierzymy w sens pracy i kariery.
Mozna by to powiedzieć mądrze, ale postaram się przystepnie.
Coś się zmieniło.
Kiedyś chodziło o to, że gdy jesteś piekarzem - to rób smaczny chleb.
A gdy jesteś krawcem szyj dobre ubrania.
A jeśli prowadzisz sklep to rób to dobrze.
A gdy piszesz w gazecie - czyń to ciekawie.
A dziś już nie.
Teraz piekarz chce zrobić sieć piekarni i pracuje nad wykoszeniem konkurencji.
Krawiec przestał szyć. Zamawiua w Chinach.
A to czy dziennikarz napisze ciekawie czy nie nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się to czy do pisma jest dodana fajna torba albo płyta.
W pracy trzeba się spinać. Walczyć o pozycję na rynku. Walczyć z konkurencją. Wykonać plan.
Nasi przyjaciele to robią. Siedzą w pracy do 21. Zamęczają się. Trzeba dopiąc ten kontrakt. Sprzedać tą transzę. Zrealizować cykl.
I tu bysmy się nie nadawali. Dlaczego mam jak wariat pracować po godzinach? Dlatego, że trzeba zrealizować jakiś magiczny cykl? Kogos prześcignąć?
Spowodować że moje chipsy wysuną się na prowadzenie przed chipsami konkurencji?
To przeciez jakieś wariactwo. Ale nie znamy nikogo chyba kto by nie brał w tym wariactwie udziału.
Wynika z tego, że wariatami jesteśmy my.
środa, 24 października 2007
Remanentów...
Z rzeczy politycznych: zadziwiające jest jak bardzo monotematyczni są politycy PIS. Premier który jak katarynka powtarza jednym tchem że jest otoczony agresją a sam bucha jadem. Ci inni którzy bez ustanku powtarzaja frazesy. Jakim cudem mozna domagać się zapewnień że PO nie wejdzie w sojusz z LiD skoro samemu było się w sojuszu z lepperem? Jakim cudem można atakować za strasznie rozkopaną skądinąd Warszawę skoro samemu zbudowało się pół kilometra autostrady.
I skarzyć się na nierzetelnośc mediów.
A mnie media irytują. Kiedy jeden z brytyjskich dziennikarzy pytał o cos ministra a ten zamiast odpowiedzieć atakował opozycję dziennikarz przerywał i powtarzał pytanie. I tak 26 razy - aż minister wreszcie odpowiedział. Czegos takiego dziennikarze w Polsce nie robią. Grzecznie słuchaja bzdur. Szkoda.
Swoją drogą bardzo to przypomina rozmowy z dziećmi. Pytasz się dlaczego łazienka zalana wodą, a dostajesz odpowiedź że to twoja wina bo nalałeś za dużo wody. Pytasz znowu i dowiadujesz się że masz dać cukierka.
Różnie walczono z Kaczyńskimi, ale najłatwiej i najskuteczniej chyba walczyć smiechem.
Przy okazji wieczoru wyborczego - po raz kolejny stwierdziliśmy że nie znamy nikogo kto by głosował na PiS. I nikt ze znajomych też nie zna.
To xle czy dobrze?

Z rzeczy innych. Ruszyła strona www.dzieckodlaodwaznych.pl. O rany i tam też trzeba pisać.

I kończą robić płot. Bez płotu życie jest cięzkie. Bezpańskie psy zachodzą do miski naszego psa i podjadają. A ten zdjęty gniewem wszczyna alarmy w środku nocy.


wtorek, 09 października 2007
Z powrotem
No i minął z górą rok od ostatniego wpisu. Rok w którym zmieniliśmy sobie życie.
Mieszkalismy w środku miasta. teraz mieszkamy w środku lasu.
Pracowaliśmy w gazecie Wyborczej.  Teraz jesteśmy wolni (a można powiedzieć bezrobotni).
Nie mieliśmy psa a teraz mamy. Mamy dom.
Mnej niz kiedykolwiek wierzymy w polityke, korporację i sens pracy :)
Zdecydowanie bardziej jesteśmy szczęsliwi.
Właściwie szczęsliwi jak diabli ze to wszystko już za nami. Że nie pracujemy już sami w korporacji. Że zdecydowalismy się odejśc (to niby nic takiego, niektórzy zmieniaja pracę co chwila, ale my spędziliśmy tam kilkanaście lat, całe życie).
Więc teraz robimy przetwory - mamy chyba kilkanaście słoików własnych grzybów - kto by pomyślał. I trzy słoje suszonych.
Jest fantastycznie :)
czwartek, 28 września 2006
Dalej dom
Trzeba wybaczać nieregularne wpisy. Dom buduję. Wczoraj cały dzień w dziwnych miejscach jak Castorama. Połowa rzeczy - nie mam pojęcia do czego są. A druga połowa? - juz sie dowiedziałem. I tak dzień po dniu. Chce kto wiedziec co to jest rekuperator i jak działa? nie chce. Wiedziałem :)
A do tego jeszcze działania promocyjne. Jutro czat w Interii o 12.
A poza tym. A poza tym jest szansa że Nigella powie tak. Nigella Lawson rzecz jasna. Cała masa przyjaciół chce się ze mną zabrac do Nigelli. W charakterze fotografów chociażby.
poniedziałek, 28 sierpnia 2006
Taaaaki grzyb
Na naszej działce tuż obok domku który właśnie doszedł doi stanu surowego otwartego - rosną borowiki giganty. 25 centymetrowe okazy. W trzy minuty nazbieraliśmy kilogram albo więcej. 
W związku z łowami podjęliśmy wielkopomną decyzję - trzeba nam będzie zamrażarki żeby te tony grzybów mrozić. :)
Incognito
Tak sie zastanawialiśmy. Dlaczego gwiazdy które chcą być incognito jeżdżą w miejsca gdzie z całą pewnością nie będą incognito?
Tak A propos wielu czołówek w prasie bulwarowej - choćby Tomasza Lisa i Hanny Smoktunowicz przyłapanych w apartamencie pięciogwiazdkowym na wyspie Kos. Przecież to dość oczywiste, że jeśli jestem znany, rzucam żone i jadę na wakacje z kim innym to jeśli wybiorę elegancki hotel to już przy śniadaniu obfotografuje mnie 10 rodaków i wyśle zdjęcia wszędzie.
Czy znani nie wiedzą że istnieją inne formy spędzania wakacji? Czy może jednak lubią te nagłówki?
W radio
Byłbym zapomniał. W radiowej Jedynce, codziennie o 19.44 można posłuchać znakomitej powieści Moniki Piatkowskiej "Krakowska Żałoba". Naprawdę warto :)
poniedziałek, 21 sierpnia 2006
Nauka to podstawa
- Tato, a kupisz mi zegarek?
- Tak, jak się nauczysz rozpoznawać godziny.
- Już się nauczyłem. To 11.
- Nie, to w pół do czwartej.
- Tato, a wtedy kupisz mi też komórkę?
- Komórkę? Masz 4 lata.
- A komórki to juz mają zegar wiesz? To nie musiałbys mi juz kupować zegarka.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15