RSS
niedziela, 30 maja 2004
alter ego

W którymś felietonie dawno temu napisaliśmy, że jeśli chodzi o Leszka to mógłby go zagrać George Clooney. Wtedy nie mysleliśmy że kiedyś na powaznie będziemy się zastanawiać kto mógłby nas zagrać. A tu proszę, nadeszła chwila kiedy trzeba było podjąc taką decyzję. I kiedy taka decyzja staje sie realna człowiek zaczyna się zastanawiać: czy ten ktoś ma mnie przypominac co do joty, czy przeciwnie - być różny. Ma być drugim mną, czy raczej się odróżniac. Mam się cieszyć że jest inny, czy zżymać że jest inny. A jeśli jest taki sam to dobrze czy źle? Bo przeciez my w serialu to nie my prawdziwi. To my bardzo podobni, ale to jednak postacie fikcyjne które nosza nasze imiona i nazwiska i odróżniamy je. Pytamy: no to co w tym odcinku zrobią Monika i Leszek (a nie: co zrobimy my).

piątek, 28 maja 2004
Rzeczywistość filmowa

BB napisał (a) żeby filiżanki nie były puste i walizki też bo to widać. No włąsnie, my też to widzimyt w filmach i się zżymamy. Dlaczego do diabła nie chciało im się nalać herbaty do tej filiżanki. Co to za robota.

Kiedy popatrzyliśmy na pracę na planie zdanie trochę złagodziliśmy.

Dlaczego kelnerka nie może stawiać prawdziwej parującej kawy?

Ano dlatego, że kręci już po raz 15 trzysekundowa scenę w której stawia ją na stoliku. A w dodatku nie idzie sobie przez pustą salę, tylko przeciska się między kamerami, a pudłami ze sprzętem i musi uważać na przewody i uchylić się przed ekranem zawieszonym na wysokości czoła.

Prawdziwa kawa mimo wszystko byłaby możliwa, ale jednak trudna do zrobienia. Myślę że po prostu warto wstawiać prawdziwą kiedy to dłuyższa scena i kawa nie jest tylko elementem scenografii jak kwiatek na stole.

Co do walizek to się zgadzam. Można załadować cokolwiek i będzie już widać że nie jest pusta. Inna rzecz że aktor nawet dźwigający pustą nie powinien tego okazać :)

Ale najtrudniejsze w rzeczywistości filmowej jest to, że trzeba opisywać rzeczywistość ale nie można używać nazw.

Bohater nie może pić coca coli (nie może też nie znosić coca coli), nie może powiedzieć że kupił sobie własnie super nokię na promocji, albo że nienawidzi nokii bo się wieszają.. Ze strasznie podoba mu sie bo ja wiem - chrysler PT cruiser a za to Toyoty to straszne barachło (albo odwrotnie). Że czyta Neewsweka a nie Wprost (albo odwrotnie). Że nie może mu się bardzo nie podobać jakiś film (no chyba że w konkurencyjnej stacji)

Że nawet na ścianie nie może mieć fajnego plakatu (bo prawa autorskie) 

Dopiero przy pisaniu zdajemy sobie sprawę jak bardzo jesteśmy - my wszyscy - ometkowani. Jak bardzo to co jesz, pijesz, w czym chodzisz, czym jeździsz pokazuje kim jesteś.

I tego wszystkiego nie ma prawa być.  

Mieszkanie Kazika cd

Co taki Kazik mógłby mieć na ścianie? Jasne, nosorożca :) Fajnie że udało się znaleźc takie własnie mieszkanie. Idealnie pasujące do jego charakteru. Bo nosorożca pewnie ani my ani scenograf ani rezyser by nie wymyślili. A tu już był - gotowy.

środa, 26 maja 2004
Mieszkanie Kazika

Zawsze nas irytowała bezosobowośc mieszkań w polskich serialach. Czterdziestolatek miał co prawda fantastyczne mieszkanie - idealnie do niego pasujące. Ale mieszkania w nowych serialach są przedziwne. Ktoś teoretycznie biedny jak mysz kościelna mieszka w mieszkaniu urządzonym za kikaset tysięcy. Albo przeciwnie - mieszkanie widać od razu urządzone w studiu, sterylne, widać że nikt w nim nie mieszka.

Bardzo nam zależało, żeby mieszkania w naszym serialu były prawdziwe i pasowały do bohaterów. I żeby widz nie pomylił mieszkania Talków z mieszkaniem Kazików. I udało się. Mieszkanie Kazika idealnie do niego pasuje. Stal, chrom, matowe szkło, funkcjonalne, trochę minimalistyczne, ze świetnym sprzętem stereo i co nas ujeło - chyba tysiącem płyt - każda z numerkiem, skatalogowana i wprowadzona do komputera. Dziś pierwsze zdjęcia u Kazika. Może będzie z tego jakaś fotka do zamieszczenia tutaj?

wtorek, 25 maja 2004
incognito

Przepraszamy wszystkich którzy juz tu się dostali i nie wiedzą dokładnie co i gdzie się kręci i o co chodzi. Ale z pewnych względów ten blog musi pozostać tajny przez około tydzień, moze dwa - czyli trafia się tu przypadkiem (albo od lumpiatej - polecamyhttp://lumpiata.blog.pl.)

Prawdopodobnie za dwa tygodnie będzie duży materiał o serialu i informacje przestaną być szczątkowe.

Problem małpy

Zdjecia w zoo. Państwo Roszko na spacerze. Pan Roszko (jest nim absolutnie genialny Tomek Sapryk) pyta: - ale co mam zrobić żeby ta małpa mnie opluła (w scenariuszu

Pan Roszko (odskakując) - cholera, opluła mnie.

No własnie?

Wreszcie ktoś proponuje: - to może ja cie opluje i się jakoś zmontuje.

15 sekund

Jasne, teoretycznie o tym wiedzieliśmy. Ale w praktyce wciąż nas to zadziwia.

Scena trwa może 15 sekund. Edzio Obst podchodzi do stolika i wita się z krytykiem literackim. Parę słów.

Ekipa pracuje nad tym pół godziny. Edzio raz za razem brnie do stolika. Mija kamery, reflektory, wciska się pod ekran rozpraszający światło, omija stosy przewodów i dociera do stolika. jak w jakiejś grze komputerowej w której może skusic i zaczynać od początku bo np zawadzi o reflektor. Na ekranie nie będzie tego widać, ot po prostu facet wita się z innym facetem. I tak w każdej scenie. . Ktoś z widzów pójdzie zrobić herbatę i nawet nie zdąży nastawić wody przez te kilkanaście sekund...

Szybka decyzja

Telefon od scenografki: - Edzio pisze dla pisma literackiego. jaki tytuł?  Musimy zaraz wiedzieć, ale nie może oczywiście być prawdziwy. Aha i tytuł babskiego pisma którego dziennikarka odwiedza Leszka. też oczywiście wymyślony ale prawdopodobny.

Błyskawiczne myślenie: mamy. Ale czy ich na pewno nie ma? A jak są - i wyjdzie że to kryptoreklama? Albo ośmieszenie?

Wniosek? Trzeba w środku nocy wiedzieć co np. wymyślony bohater czyta do poduszki. Albo podjada z lodówki. Bo a nuż na planie tego będa potrzebowali za 5 minut.

Z życia scenarzystów (1)

Scena gdzieś obok planu. Dwoje scenarzystów wychodzi na chwilę. Podchodzi dziewczyna która ma być statystką jak się okazuje..

- A co tu kręca?

- Talki w wielkim mieście.

- Aha, a to jakiś format?

Właściwie to jest pomysł. Dlaczego mamy tylko kupować formaty. A my sprzedamy format. Świat pełen sformatowanych Talków. I to pewnie przystojniejszych.

poniedziałek, 24 maja 2004
Plenery...
Dziś zdjęcia w Zoo, BUW-ie i na pl. Zbawiciela. Na placu Zbawiciela własnie Monikę i Leszka dopadnie ankieter z chipsami. Sami chcielibyśmy zobaczyć jak ich będzie dopadał. Może zobaczymy? Pstrykniemy fotke jak paparazzi? To nie byle co pstryknąc alter ego :)
 
1 , 2