RSS
poniedziałek, 28 sierpnia 2006
Taaaaki grzyb
Na naszej działce tuż obok domku który właśnie doszedł doi stanu surowego otwartego - rosną borowiki giganty. 25 centymetrowe okazy. W trzy minuty nazbieraliśmy kilogram albo więcej. 
W związku z łowami podjęliśmy wielkopomną decyzję - trzeba nam będzie zamrażarki żeby te tony grzybów mrozić. :)
Incognito
Tak sie zastanawialiśmy. Dlaczego gwiazdy które chcą być incognito jeżdżą w miejsca gdzie z całą pewnością nie będą incognito?
Tak A propos wielu czołówek w prasie bulwarowej - choćby Tomasza Lisa i Hanny Smoktunowicz przyłapanych w apartamencie pięciogwiazdkowym na wyspie Kos. Przecież to dość oczywiste, że jeśli jestem znany, rzucam żone i jadę na wakacje z kim innym to jeśli wybiorę elegancki hotel to już przy śniadaniu obfotografuje mnie 10 rodaków i wyśle zdjęcia wszędzie.
Czy znani nie wiedzą że istnieją inne formy spędzania wakacji? Czy może jednak lubią te nagłówki?
W radio
Byłbym zapomniał. W radiowej Jedynce, codziennie o 19.44 można posłuchać znakomitej powieści Moniki Piatkowskiej "Krakowska Żałoba". Naprawdę warto :)
poniedziałek, 21 sierpnia 2006
Nauka to podstawa
- Tato, a kupisz mi zegarek?
- Tak, jak się nauczysz rozpoznawać godziny.
- Już się nauczyłem. To 11.
- Nie, to w pół do czwartej.
- Tato, a wtedy kupisz mi też komórkę?
- Komórkę? Masz 4 lata.
- A komórki to juz mają zegar wiesz? To nie musiałbys mi juz kupować zegarka.
Nazwy
Z niewiadomego powodu drazni mnie nazwa "Orange Ekstraklasa". A własciwie nie sama nazwa. W końcu to prawo sponsora żeby wstawić sobie logo. Ale fakt, że nową nazwę podchwycili wszyscy. Żaden dziennikarz nie zapyta już:
- Jakich nowych zawodników zobaczymy w I lidze.
Zapyta
- Jakich nowych zawodników zobaczymy w Orange Ekstraklasie.
Powie
- Już jutro następne mecze Orange Ekstraklasy.
Całkiem prywatnie interesuje mnie.
- A jakby powiedział:
- Jutro w lidze mecz Legia-Amica
To co? Wyrzucą go z pracy?
niedziela, 20 sierpnia 2006
Do Anglii
Ktos znajomy kto pojechał do Anglii stwierdził.
- Za diabła juz tu nie wrócę.
- Dlaczego?
- tam jest prawdziwe życie. Tam mogę wszystko. tam szef idzie mi na rękę, sąsiedzi mnie lubią, bank nie stwarza problemów i nikogo nie obchodzi czy mam kolczyk, czy mam żonę czy jestem gejem i tak dalej.
No właśnie. I tak dalej.
Też się na tym złapałem. na tym i tak dalej. Na tym że ktoś powiedział, że tu jest duszno i nie potrafił sprecyzować.
Na tym, że Polakom w tej Polsce źle a w Anglii dobrze. I że cholernie trudno sprecyzować gdzie jest duszno i o co chodzi. I wszyscy chcieliby dać nogę  bo tam można żyć.
Fajnie by to było sprecyzować. Nieokreślone uczucie duszności.
Za grosze
Ważna książka. "Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć Barbary Ehrenreich. Amerykanka w średnim wieku, dziennikarka. przez dwa lata sprawdzała na własnej skórze jak to jest: byc kelnerką, sprzątaczką, zarabiać 7-8 dolarów za godzinę.
Hmmm, wnioski wstrząsające. Amerykanie marzą o życiu w Europie - dlaczego? bo tu ludzie mają opiekę medyczną, chocby podstawową. Żadna z jej koleżanek nie miała opieki. Zadna nie chodziła do lekarza bo nie stać ich było.
Mieszkały w przyczepach kempingowych, namiotach albo spały w samochodach. Jedna się cieszyła bo menager restauracji w której była kelnerką pozwolił zaparkowac jej samochód na strzeżonym parkingu.
Niektóre mieszkały w motelach wydając na to prawie całą pensje. Ehrenreich nie mogła zrozumieć dlaczego choćby nie wynajma tańszej przyczepy. Koeżanka ja oświeciła. Zeby wynająć przyczepę trzeba dać tysiąc dolarów kaucji. Żadnej z tych kobiet nie było na to stać. Żadna z nich nie była w stanie odłozyć tak abstrakcyjnej sumy (a wszystkie były białymi Amerykankami a nie Meksykankami bez prawa pracy).
Jesli jest się biednym - wydaje się więcej. Nie można ugotować zupy na cały tydzień. Bo nie masz garnka i nie masz lodówki. Więc jesz gotowe dania z supermarketów.
Ehrenreich opisuje swoją przyczepę. Swoje kolejne prace. Była sprzataczką w korporacji sprzątającej. Klienci płacili 25 dolarów za godzinę. ona dostawała z tego 6.65. reszta szła dla korporacji.
Klienci uwielbiali upokarzać sprzataczki.  Pytanie dlaczego? Może dlatego, że sami w pracy musieli się giąć przed szefem i klientami. Więc w domu przynajmniej opieprzyli sprzątaczkę.
Korporacja w której pracowała chwaliła się że nie używa mopów. Sprzątaczki miały zmyć wszystkie podłogi na kolanach przed państwem. Ten genialny chwyt marketingowy oczywiście odniósł skutek i przyniósł wzrost liczby zamówień.
Cała masa pytań.
Skoro jest taki wielki niedobór rąk do pracy - a spowodowany jest gigantyczną fluktuacją kadr (ludzie uciekali czasami po kilku dniach) to dlaczego trochę nie podnieść im pensji? O pół dolara choćby? Dlaczego zmuszać kelnerki żeby przez cały czas coś robiły nawet jesli nie ma żadnej roboty? (nie mają prawa usiąśc w ciągu swojej zmiany nawet jeśli nie ma klientów). Czy korporacja się rozsypie jesli będzie płacić swoim sprzątaczkom powiedzmy 8 dolarów? Jasne, koszty pójdą w górę ale może wystarczy kupowac trochę rzadziej i troche tańsze samochody dla menagerów?
A klienci? Właściwie dlaczego zamawiają korporacyjną sprzątaczke za 25 dolarów za godzinę a nie sprzątaczkę indywidualną za powiedzmy 8-10 dolarów?
Może wolą kontaktowac się z menagerem i bezosobowa instytucją? 
Cała masa pytań. Co się stało ze światem?
I jedno dodatkowe. Po co autorka spędziła aż dwa lata zbierając materiał. To kawał życia. A książeczka nie jest gruba. Mogła to zrobić w miesiąc, najwyżej dwa. Co ją podkusiło, żeby wyjeżdżać tysiące kilometrów od wygodnego domu i latami gnieździć się w miniaturowych przyczepach, cierpieć bóle krzyża, dostawać tajemniczych chorób?

sobota, 12 sierpnia 2006
Będę gadał
- Jak dorosnę to cały czas będę gadał - zawiadomił mnie syn.
- Dlaczego - zdziwiłem się.
- Tato, wtedy wygram samochód - wyjaśnił. - Ciagle gadam - zanucił.
- Ale ty już teraz ciągle gadasz - zwróciłem uwagę.
- No właśnie, i nic nie wygrałem jeszcze - westchnął.
Co ta reklama robi z 4 latków.:)
poniedziałek, 07 sierpnia 2006
Co za dużo...
Jeszcze raz spłynęła prawda objawiona. Posiadanie zbyt wielu pieniędzy jest szkodliwe. Prawde poznaliśmy przyokazji wychodnego od dziecka. Otóż po jandzie była wycieczka do kina. Na Piratów z karaibów.
Pierwsza częśc była świetnym kinem. A druga częśc niestety to klapa. Klapa bo mieli za dużo pieniędzy.
To chyba było tak. Hipotetyczna rozmowa reżysera z producentem.
- No dobra, skończyliśmy krecenie.
- Ej, no jak to, zostało jeszcze 50 mln dolców
- rany Julek, to co robimy?
- Dokręcimy jeszcze pół godziny i wkleimy w różne miejsca.
- Super.
- To co, ma już 2,5 godz, wiecej chyba nie ma sensu?
- Zostało jeszcze 15 mln.
- Kurczę, co teraz?
- Wiecie co, damy więcej efektów specjalnych. A latajacemu Holendrowi zrobimy brodę z ośmiornic.
- Ty to masz łeb.
- OK, i jak teraz?
- Teraz git.
- ty, ale własciwie dlaczego ten Holender ich ściga
- No żesz ty. A wiesz że nie mam pojęcia?
- Ja tez.
Delegat
Czy w tym kraju tylko ja nie wiem na 99 proc kim jest Delegat? Bo wszyscy inni wiedzą ale nie powiedzą (niektórzy na 98 proc). Ktoś jeszcze nie wie?