RSS
piątek, 23 września 2005
Dziwne gwiazdki
Postanowiliśmy pójść do kina (niby nic nadzwyczajnego dla normalnych ludzi, ale dla rodziców  owszem).
Najpierw mieliśmy ochote na cos tylko rozrywkowego. Wybraliśmy Pana i Panią Smith. Co prawda recenzje kiepskie - tylko warto isć dla urody Angeliny. Potem naszło nas na coś ambitnego. Broken Flowers to jest to pomyslelismy. maksymalna liczba gwiazdek.
No i co?
Ku naszemu zdumieniu Pan i Pani Smith okazali się znakomitym filmem. Jasne, były strzelanki, była piękna Angelina i piękny Brad. Ale film był o małżeństwie. Po prostu znakomity. Strzelanki jak strzelanki, ale rozbiór małżeństwa Smithów frapujący i na najwyższym poziomie. Dialogi bezbłędne. Dlaczego recenzenci tego nie zauważyli? A może trzeba być trochę w małżeństwie żeby dostrzec tę warstwę filmu?
Za to Broken Flower to straszny Film. Koszmar z ulicy Wiązów. Co się stało z Jarmuschem którego kochaliśmy za "Noc na Ziemi" miłością wielką?
To straszny, pretensjonalny kicz. Główny bohater - czy ktoś może wytłumaczyć jak taki nudny, mrukliwy gośc może być don juanem? Czy ktoś może przekonujaco twierdzić że jesli przez minutę oglądamy w zbliżeniu twarz bohatera to niby jest intelektualizm filmu?
A jeśli nie mamy zakończenia to mam wierzyć że to takie artystyczne niedopowiedzenie czy raczej brak pomysłu.
Brrrr, tyle niewykorzystanych okazji, nierozegranych scen. Za to chyba z 10 minut kamera pokazuje jak bohater jedzie autostradą.
Gdyby to zrobił debiutant nikt by tego nie zauwazył.
Ale skoro to jarmusch - zachwycają się.
Hmm. A my nie